Wiosenne zmęczenie i alergia nie muszą iść w parze

Wiosenne zmęczenie i alergia nie muszą iść w parze

FOT. Urząd Miasta Opola

W Opolu kalendarzowa wiosna dla wielu nie zaczyna się od energii, tylko od senności, wodnistego kataru i piekących oczu. Lekarka z Centrum Zdrowia w Opolu, Natalia Blacha, zwraca uwagę, że część tych objawów to zwykłe przesilenie, ale część może już sygnalizować alergię albo coś poważniejszego. Granica bywa cienka, a zlekceważone dolegliwości potrafią ciągnąć się tygodniami.

  • Wiosenne osłabienie ma więcej niż jedną przyczynę
  • Pylenie, smog i codzienny kontakt z alergenami
  • Objawy, których nie wolno zrzucać na wiosnę

Wiosenne osłabienie ma więcej niż jedną przyczynę

Natalia Blacha przypomina, że przesilenie wiosenne nie jest tylko potocznym określeniem. W gabinetach wraca co roku, a pacjenci skarżą się wtedy przede wszystkim na spadek nastroju i wyraźne zmęczenie. Za taki stan może odpowiadać kilka nakładających się czynników – od mniejszej ilości słońca zimą, przez niższy poziom witaminy D, po niedobory dietetyczne i osłabienie po infekcjach, które wielu ludzi przechodziło jesienią i zimą.

Lekarka podkreśla, że organizmu nie przygotowuje się do wiosny dopiero w marcu czy kwietniu. O zdrowie trzeba dbać przez cały rok – pilnować odporności, szczepień i dobrze zbilansowanej diety, a także uzupełniać niedobory, zwłaszcza witaminę D. Zwraca też uwagę na coś, co łatwo umyka w zimowych miesiącach: nie warto zamykać się wyłącznie w czterech ścianach.

Jeśli jednak osłabienie nie mija i trwa dłużej niż dwa tygodnie, a objawy są silniejsze niż w poprzednich sezonach, to – jak zaznacza lekarka – sygnał do kontaktu z lekarzem. W takim momencie może już chodzić nie o zwykłe zmęczenie po zimie, ale o potrzebę diagnostyki i badań profilaktycznych.

Pylenie, smog i codzienny kontakt z alergenami

Wiosna jest szczególnie wymagająca dla osób uczulonych, bo w powietrzu pojawiają się alergeny pochodzenia naturalnego, przede wszystkim pyłki drzew, a w mieście dochodzi do tego zanieczyszczenie powietrza. Natalia Blacha mówi wprost, że nikt nie ma pełnej kontroli nad tym, co trafia do dróg oddechowych. Można jednak ograniczać ekspozycję i dbać o ich kondycję.

W praktyce oznacza to wybieranie spacerów w miejscu, gdzie powietrze jest łagodniejsze dla nosa i oczu – najlepiej w parku, a nie przy ruchliwej jezdni. Pomocne bywają też inhalacje albo nebulizacje górnych dróg oddechowych. Po powrocie do domu warto wziąć szybki prysznic, żeby zmyć alergeny osiadłe na włosach i ubraniu.

W leczeniu alergicznego nieżytu nosa stosuje się zwykle leki doustne, donosowe oraz do oczu. To one najczęściej przynoszą ulgę przy wodnistym katarze, świądzie nosa, świądzie oczu i kichaniu salwami – czyli objawach, które wielu alergików rozpoznaje od razu po pierwszym cieplejszym podmuchu.

Objawy, których nie wolno zrzucać na wiosnę

Najwięcej ostrożności potrzeba wtedy, gdy dolegliwości nie pasują do znanego schematu alergii. Lekarka zwraca uwagę na objawy jednostronne – jednostronny katar, niedrożność nosa czy obrzęk jednego oka. Takie sygnały nie powinny być tłumaczone wyłącznie pyleniem. Wymagają wizyty u lekarza, bo mogą oznaczać coś innego niż sezonową alergię.

Natalia Blacha ostrzega też przed bagatelizowaniem nawet łagodnych objawów alergicznych. W jej ocenie szczególnie ważne jest szybkie reagowanie u dzieci, bo nieleczone symptomy mogą z czasem rozwijać się dalej. To zjawisko nazywane marszem alergicznym – zaczyna się od drobnych dolegliwości, a później może prowadzić nawet do astmy oskrzelowej.

Lekarka zauważa, że alergii jest dziś coraz więcej i mają one silniejszy przebieg niż dawniej. Wskazuje przy tym na mieszankę czynników: współczesny styl życia, kontakt z zanieczyszczeniami i nadmierną higienizację codzienności. Dlatego zamiast czekać, aż objawy same miną, lepiej od początku je leczyć i obserwować, jak reaguje organizm.

na podstawie: UM Opole.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Opola). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.