[PIŁKA NOŻNA] Betclic 1. liga – Stal Rzeszów – Odra Opole 0:1. Feliks dał gościom ważne zwycięstwo w Rzeszowie

[PIŁKA NOŻNA] Betclic 1. liga – Stal Rzeszów – Odra Opole 0:1. Feliks dał gościom ważne zwycięstwo w Rzeszowie

Odra Opole wraca z Rzeszowa z kompletem punktów po meczu, który długo trzymał w napięciu. W poniedziałkowe świąteczne przedpołudnie goście wygrali ze Stalą 1:0, a jedynego gola strzelił Michał Feliks w 57. minucie. Dla opolan to wynik cenny nie tylko sam w sobie, ale też w tabeli – w końcówce sezonu każdy taki wyjazdowy sukces może mieć spore znaczenie.

Na Stadionie Miejskim w Rzeszowie panowała atmosfera, jakiej w świąteczny poniedziałek można było się spodziewać: spokojniejsza, ale z wyraźnym piłkarskim nerwem pod spodem. Stal, która przed tym spotkaniem zajmowała 10. miejsce i miała za sobą serię LWDLL, chciała wreszcie złapać oddech. Odra przyjechała jako zespół z 13. pozycji, z 34 punktami, i od pierwszych minut było widać, że interesuje ją przede wszystkim solidność oraz cierpliwe czekanie na swój moment.

Pierwsza połowa bez goli, za to z dużą ostrożnością

Przez pierwsze 45 minut kibice nie doczekali się bramek, ale nie znaczy to, że na boisku działo się niewiele. Obie drużyny grały zachowawczo, a każda strata mogła okazać się kosztowna. Odra nie dawała się zepchnąć głęboko pod własną bramkę, a Stal, choć grała u siebie, nie potrafiła zamienić przewagi terytorialnej na konkret.

W takich meczach często liczy się jeden błąd, jedno lepsze uderzenie albo dobrze wywalczony stały fragment. I właśnie po przerwie to goście znaleźli sposób, by przechylić szalę na swoją stronę.

Feliks wykorzystał moment i Odra dowiozła wynik

W 57. minucie Michał Feliks dał Odrze prowadzenie, które z biegiem czasu zaczęło ważyć coraz więcej. To był gol na wagę nie tylko trzech punktów, ale też sporego spokoju w końcówce. Rzeszowianie musieli ruszyć do przodu, lecz opolski zespół nie pozwolił, by mecz wymknął się spod kontroli.

Po trafieniu zaczęła się bardziej nerwowa, szarpana część spotkania. Pojawiły się kartki, były też zmiany po obu stronach, ale obraz gry nie zmienił się już na tyle, by Stal zdążyła odpowiedzieć. W 50. minucie żółtą kartkę zobaczył A. Purzycki, pięć minut później ukarany został P. Warczak. W końcówce sędzia sięgnął po kartonik jeszcze dla F. Kupczyka i D. Tronta, co dobrze pokazuje, że spotkanie robiło się coraz bardziej szarpane i nerwowe.

Odra mądrze zarządzała tym, co miała. Trener Piotr Plewnia mógł być zadowolony z dyscypliny swojego zespołu, bo goście nie tylko zdobyli gola, ale też umieli go obronić. W końcowych minutach wprowadzane zmiany miały już przede wszystkim pomóc utrzymać rytm i zamknąć przestrzenie. I plan się powiódł.

Dla opolskich kibiców to dodatkowo miłe wspomnienie w kontekście rywalizacji z tym przeciwnikiem, bo jesienią Odra również potrafiła ograć Stal, tym razem 2:1. Teraz dołożyła kolejne zwycięstwo, a to już robi wrażenie nieprzypadkowej serii.

W tabeli ten wynik może okazać się bardzo ważny. Odra Opole dopisała wyjazdowe trzy punkty i zbliżyła się do bezpieczniejszego miejsca, a w tej fazie sezonu właśnie takie mecze budują fundament pod spokojniejszą końcówkę. W Rzeszowie nie było fajerwerków, ale był charakter, konsekwencja i skuteczność wtedy, gdy trzeba było. I to dla Odry okazało się najcenniejsze.

Stal RzeszówStatystykaOdra Opole
0Gole1