Dwa zatrzymania w kilka dni - za kierownicę wsiedli mimo zakazu i bez prawa jazdy

2 min czytania
Dwa zatrzymania w kilka dni - za kierownicę wsiedli mimo zakazu i bez prawa jazdy

FOT. KWP Opole

Kilka minut przed północą na Górze Świętej Anny policjanci zatrzymali audi, a na jednej ze strzeleckich ulic - suzuki. W obu autach siedzieli kierowcy, którzy nie powinni prowadzić - jeden miał aktywny zakaz sądowy, drugi nie miał uprawnień. Funkcjonariusze z Posterunku Policji w Leśnicy i ruchu drogowego szybko wyłapali obu mężczyzn i odstawili sprawę do sądu.

Policjanci ze Strzelec Opolskich systematycznie eliminują z ruchu kierujących, którzy lekceważą przepisy i bezpieczeństwo innych. Do pierwszej interwencji doszło na terenie Góry Świętej Anny, gdzie patrol z Posterunku Policji w Leśnicy zatrzymał do kontroli audi. Za kierownicą siedział 50-letni mieszkaniec powiatu nyskiego.

Sprawdzenie w policyjnych systemach nie pozostawiło wątpliwości - mężczyzna miał aktywny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, wydany przez Sąd Rejonowy w Prudniku. Mimo tego wsiadł za kierownicę i ruszył w trasę. Policjanci zabezpieczyli audi na policyjnym parkingu. Teraz odpowie za przestępstwo niestosowania się do orzeczonego przez sąd zakazu, a grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

Druga kontrola miała miejsce na jednej z ulic Strzelec Opolskich. Patrol ruchu drogowego zatrzymał suzuki po przekroczeniu dozwolonej prędkości. W czasie sprawdzenia wyszło na jaw, że kierowca nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Za kierownicą siedział 24-letni mieszkaniec powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego.

To nie był jego pierwszy taki wybryk. Policjanci ustalili, że mężczyzna był już wcześniej karany za jazdę bez wymaganych uprawnień. Teraz ponownie odpowie przed sądem - zarówno za prowadzenie bez uprawnień, jak i za przekroczenie prędkości.

Policja przypomina, że prowadzenie auta bez uprawnień oznacza brak przygotowania do udziału w ruchu drogowym, a łamanie sądowego zakazu jest świadomym wejściem w konflikt z prawem. Taki kurs za kierownicę kończy się często nie mandatem, ale sprawą karną - i właśnie to najbardziej uderza w tych, którzy liczą, że droga wybaczy wszystko.

na podstawie: Policja Opole.

Autor: krystian