Opole wraca do jego książek. Mróz mówi wprost, co trzyma go przy tym mieście

Opole wraca do jego książek. Mróz mówi wprost, co trzyma go przy tym mieście

FOT. Urząd Miasta Opola

Rozmowa o „Labiryncie” szybko schodzi z samej fabuły na to, co u Remigiusza Mroza najciekawsze – sposób, w jaki buduje napięcie i jak bardzo w jego opowieściach wraca Opole. Pisarz nie ukrywa, że właśnie to miasto daje mu materiał, emocje i punkt zaczepienia do kolejnych książek. Obok literatury pojawiają się też dwa stałe elementy jego codzienności: Festiwal Książki oraz bieganie, które – jak wynika z rozmowy – pomagają mu utrzymać rytm pracy.

  • „Labirynt” zaczyna się tam, gdzie autor nie ma jeszcze mapy
  • Opole coraz mocniej wchodzi do książek Remigiusza Mroza
  • Festiwal, ryzyko i bieganie trzymają autora w ruchu

„Labirynt” zaczyna się tam, gdzie autor nie ma jeszcze mapy

Remigiusz Mróz przyznaje, że pisanie nie daje komfortu pełnej kontroli. Jego zdaniem najpierw pojawia się nieznane terytorium, a dopiero później zaczynają się wyłaniać bohaterowie, którzy prowadzą autora przez kolejne sceny i zwroty akcji. W takim układzie nie ma miejsca na gotowy plan od pierwszej strony – trzeba wejść w historię i pozwolić jej rozwijać się krok po kroku.

To podejście dobrze pasuje do „Labiryntu”, powieści o zagubieniu rozumianym dosłownie i szerzej, jako stan, w którym człowiek zaczyna widzieć w sobie więcej, niż chciałby zobaczyć. Mróz zwraca uwagę, że w trudnych warunkach ludzie odsłaniają fragmenty charakteru, których na co dzień nie pokazują nawet sami przed sobą. Kryminał i thriller są dla niego właśnie po to, by sprawdzać, skąd biorą się takie zachowania.

Pisarz nie ukrywa też, że po kilkudziesięciu bestsellerach większym wyzwaniem staje się nie kontrola nad książką, ale zgoda na to, by samemu dać się zaskoczyć. W jego opowieści wyraźnie wybrzmiewa myśl, że autor nie powinien prowadzić bohaterów na siłę, tylko pozwolić im iść własnym tropem. Mróz przypomina przy tym, że rozwój pisarza wymaga ryzyka – i że właśnie dlatego potrafił sięgać po tak różne gatunki, od horroru religijnego po powieść futbolową.

Opole coraz mocniej wchodzi do książek Remigiusza Mroza

Najmocniej w rozmowie wybrzmiewa jednak Opole. Autor mówi wprost, że to miasto wciąż go inspiruje i coraz częściej staje się czymś więcej niż tylko tłem dla fabuły. W jego ocenie Opole oddziałuje na bohaterów, nadaje książkom koloryt, a miejscami wręcz samo zaczyna działać jak pełnoprawny element opowieści.

Właśnie z tego powodu „Węzeł czasu” powstał także po to, by lepiej poznać historyczne oblicze miasta – to sprzed okresu, gdy stało się polskie. Mróz wspominał spacery po Krakauerstrasse, przyglądanie się temu, gdzie mieszkała polska mniejszość i jak wyglądało jej codzienne życie. To ważna wskazówka dla czytelników: Opole nie jest u niego dekoracją, ale miejscem, które wymaga poznania i które potrafi zmienić kierunek całej historii.

„Atmosfera!”

Tak autor odpowiada, pytany o to, dlaczego wraca na Festiwal Książki z taką przyjemnością. W jego opowieści wracają słowa o pozytywnej energii, uśmiechach i o tym, że nawet gorsza pogoda nie odbiera temu wydarzeniu rodzinnego charakteru. Mróz zwraca uwagę, że Opole nie potrzebuje wielkomiejskiego przepychu, by przyciągać ludzi – wystarczą kameralne miejsca i dobrze zbudowana przestrzeń dla spotkań z książką.

Festiwal, ryzyko i bieganie trzymają autora w ruchu

W rozmowie pada też pytanie o to, kogo sam zaprosiłby na Festiwal Książki, gdyby odpowiadał za program. Odpowiedź jest bezpośrednia – siebie by nie zaprosił. Jednocześnie podkreśla, że organizatorzy wykonują świetną pracę, a na wydarzeniu pojawiały się już bardzo różne nazwiska, od byłych prezydentów po twórców literackich i gości zagranicznych, w tym B.A. Paris.

Mróz żartobliwie wspomina również radę, jaką dałby młodszemu sobie.

„Będzie super. Na wszelki wypadek nic nie zmieniaj”.

To krótkie zdanie dobrze domyka obraz autora, który nie zamierza wycofywać się z własnej drogi. Zamiast tego szuka kolejnych wyzwań i nie boi się próbować nowych gatunków oraz nowych układów narracyjnych. W tle pozostaje jeszcze bieganie, o którym mówi niemal jak o stałym elemencie dnia – a także bardzo konkretna myśl o Opolu, gdzie chciałby kiedyś znaleźć działkę przy lesie, z dobrym dostępem do tras biegowych. To pokazuje, że dla niego to miasto działa nie tylko literacko, ale też bardzo prywatnie.

na podstawie: Urząd Miasta w Opolu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Opola). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.