11-latka zachowała zimną krew. Jedno połączenie uratowało sytuację w Brzegu

11-latka zachowała zimną krew. Jedno połączenie uratowało sytuację w Brzegu

FOT. Opolski Urząd Wojewódzki w Opolu

W Brzegu wydarzyło się coś, co wielu dorosłych mogłoby sparaliżować ze strachu. Gdy mama Zuzi straciła przytomność, 11-latka nie zaczęła działać chaotycznie. Zadzwoniła pod 112 i, mimo stresu, przekazała dyspozytorom wszystko, co było potrzebne, by pomoc ruszyła natychmiast.

  • Gdy padło słowo „112”, liczył się spokój 11-latki
  • Podziękowania dla Zuzi i spojrzenie za kulisy pracy dyspozytorów

Gdy padło słowo „112”, liczył się spokój 11-latki

Zdarzenie w Brzegu pokazało, że w sytuacji zagrożenia życia nie zawsze potrzebna jest siła. Czasem najważniejsze okazują się opanowanie, uważne słuchanie i kilka prostych informacji podanych we właściwym momencie. Zuzia, choć przeżywała silny stres, nie zawahała się sięgnąć po telefon i wykonać krok, który mógł zadecydować o tempie pomocy.

Dziewczynka postępowała zgodnie z poleceniami dyspozytorów. To właśnie ten element bywa najtrudniejszy dla świadków nagłego zasłabnięcia czy utraty przytomności, bo emocje potrafią zagłuszyć myślenie. W tym przypadku było inaczej. Dzięki jej reakcji służby mogły szybko skierować pomoc na miejsce.

Ta historia jest też ważną przypominajką dla mieszkańców: numer 112 działa wtedy najlepiej, gdy osoba dzwoniąca nie próbuje zgadywać, tylko przekazuje to, co widzi. Gdzie doszło do zdarzenia, co się stało, w jakim stanie jest poszkodowana osoba – właśnie takie informacje mają znaczenie w pierwszych minutach.

Podziękowania dla Zuzi i spojrzenie za kulisy pracy dyspozytorów

Po zdarzeniu przedstawiciele służb oraz administracji publicznej spotkali się z Zuzią i jej mamą, by podziękować dziewczynce za odwagę, odpowiedzialność i opanowanie. W spotkaniu uczestniczyli m.in. wojewoda opolski, reprezentanci Wydziału Zdrowia, policji, Dyspozytorni Medycznej oraz Centrum Powiadamiania Ratunkowego.

Po części oficjalnej rodzina odwiedziła także Dyspozytornię Medyczną. Dla Zuzi była to okazja, by zobaczyć, jak wygląda codzienna praca osób, które odbierają alarmowe zgłoszenia i prowadzą dzwoniących przez pierwsze, często najtrudniejsze minuty kryzysu. To właśnie tam zapadają decyzje, które przyspieszają pomoc i porządkują chaos, jaki zwykle towarzyszy takim sytuacjom.

Cała historia zostawia prosty, ale mocny wniosek: w chwili nagłego zagrożenia nie trzeba być specjalistą. Trzeba działać spokojnie, słuchać dyspozytora i nie odkładać telefonu. W Brzegu zrobiła to 11-latka. I właśnie dlatego jej reakcja stała się przykładem, o którym warto pamiętać.

na podstawie: Opolski Urząd Wojewódzki w Opolu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Opolski Urząd Wojewódzki w Opolu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.